niedziela, 14 października 2012

Rozdział 2

 - Możesz, możesz. Zacząłeś to skończ. - uśmiechnęłam się.
- Chciałem ci powiedzieć, że... Podobasz mi się. Po prostu mi się podobasz. - po długich staraniach Dawid w końcu wydusił to z siebie. Zaniemówiłam. On już chciał coś powiedzieć, przysunęłam się do niego i delikatnie musnęłam jego usta. On odwzajemnił pocałunek. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie zapytał:
- A więc to miało znaczyć, że ja tobie też się podobam?
- No... raczej tak. - uśmiechnęłam się do niego kusząco. 
On już nic nie powiedział. Nachylił się nade mną i namiętnie mnie pocałował. Trwaliśmy w tym pocałunku może 10 sekund, ale dla mnie to była wieczność. Miłość mojego życia mnie kocha. Niesamowite. Taki przypadek zdarza się chyba raz na milion. Wtuliłam się w niego, on pocałował mnie w czoło.
- Będę po ciebie o 17. W sensie jutro, przed imprezą. A teraz już pójdę, nie chcę ci przeszkadzać.
Odprowadziłam go do drzwi. Pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem. Byłam taka podekscytowana.
Poszłam na górę i wzięłam piżamę, która w sumie nie była piżamą, była to za duża męska bluzka. Poszłam do łazienki. Wróciłam umyta i przeprana po 20 minutach. Byłam zmęczona, więc w sumie chciałam już iść spać. Popatrzyłam tylko na telefon. Był tam sms od niego: "Śpij spokojnie. Może ci się przyśnię? :*" Odpisałam mu szybko: "Kolorowych. *:". Szybko zasnęłam.
   
     Sobota
Obudziłam się dosyć wcześnie jak na moje możliwości, była 13. Za cztery godziny miał przyjść po mnie Dawid. Zadzwonił mój telefon. Odebrałam, był to Dawid.
- Szykuj się, za pół godziny jestem u ciebie, musimy iść do parku, chcę ci coś powiedzieć.
- Okej, ja już jestem praktycznie gotowa.
- To do zobaczenia.
- Papa.
Za równo pół godziny wyszłam z łazienki, i właśnie w tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Poszłam na dół i otworzyłam. To nie był Dawid lecz... Wojtek - najlepszy przyjaciel Dawida. Nic nie powiedział tylko zaczął się do mnie dowalać. Próbował mnie pocałować, lecz ja krzyczałam "Pomocy!". Dawid to usłyszał, w końcu mieszkał dwa domy dalej. Odciągnął ode mnie Wojtka. Podszedł do mnie, przytulił. Czułam się tak bezpieczna... Wojtek sobie poszedł. Powiedziałam ciche "Dziękuję", ale on i tak to usłyszał. Objął mnie jeszcze mocniej.
- Wejdźmy do domu. Abo chodź do mnie.
- Nie, chodź do mnie.
- Okej, jak chcesz.
Weszliśmy do domu, i znów udaliśmy się do mojego pokoju.
- Miałeś mi coś powiedzieć, pamiętasz?
- A, no tak... A dokładniej chciałem o coś zapytać...

sobota, 13 października 2012

Rozdział 1

Piątek.
    Była 6:30, właśnie wstawałam do szkoły. Ktoś cały czas się do mnie dobijał, w końcu odebrałam. Okazało się, że to Kaśka z telefonu swojego taty.
- Zuza, chciałam ci przypomnieć, że dzisiejsze lekcje mamy odwołanie.
- O rany, zupełnie zapomniałam. - zaczęłam się śmiać.
- Wiedziałam, że zapomnisz, dlatego zadzwoniłam. No, ale skoro jest wolne, trzeba się wybrać na jakieś zakupy.
- W końcu znasz mnie nie od dziś. - uśmiechnęłam się pod nosem. - To co, o 12 w parku?
- Okej, to do zobaczenia.
- Papa.
Rozłączyłam się i szczęśliwa położyłam jeszcze spać.
     Obudziłam się, popatrzyłam na zegarek. Była już 11. Musiałam się pośpieszyć, aby zdążyć na 12 do parku. Poszłam do łazienki się odświeżyć. Ubrałam się i wymalowałam. Wyszłam z domu, a kiedy doszłam do parku Kaśka już na mnie czekała.
- Osz ty spóźnialska! Znowu muszę na ciebie czekać.
- Nie przesadzaj.
Moja przyjaciółka wstała z ławki i poszłyśmy w stronę galerii.
- Wiesz co Zuza...
- Co? - zaciekawiłam się.
- Słyszałam, że podobasz się temu Dawidowi.
- Naprawdę?! - uśmiechnęłam się.
- Naprawdę.
- O matko, nawet nie wiesz jak się cieszę!
Zaczęłyśmy się śmiać.
     Weszłyśmy do galerii. Idąc do pierwszego namierzonego celu spotkałyśmy Dawida z jego przyjacielem. Rozmawiałyśmy z nimi chwilę, a potem Dawid poprosił mnie, żebym poszła z nim jutro na imprezę. Oczywiście, zgodziłam się. Powiedział, że przyjdzie do mnie jeszcze dzisiaj pożyczyć zeszyt do matematyki. Oni musieli już iść, więc pożegnałyśmy się z nimi i poszłyśmy do Cropp'a.
***
     Wróciłam do domu obkupiona jak zwykle po wyjściach na zakupy z Kasią. Wydałyśmy mnóstwo pieniędzy, z czego niezbyt się cieszę. Ale za to jaka radocha z nowych ciuchów! Za godzinę miał przyjść Dawid. W tym czasie sprawdziłam co nowego na facebooku, odpowiedziałam na pytania na ask'u. Rozległ się dzwonek do drzwi. Odłożyłam laptopa na bok i poszłam otworzyć Dawidowi. Byłam pewna, że to on. Zeszłam na dół, otwarłam drzwi i rzeczywiście, moje przypuszczenia były zgodne z prawdą. Był to Dawid. Przywitaliśmy się i poszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku. 
- Czyli chcesz zeszyt z majcy, tak?
- No w sumie to nie. To był tylko pretekst, żeby do ciebie przyjść. Chciałem ci coś powiedzieć... Ale nie... Nie mogę...



Prolog

     Kraków. Właśnie tutaj mieszkam ja, Zuzanna. Zwyczajna nastolatka. W pewnym sensie zwyczajna. Według znajomych jestem dojrzała, uczuciowa i aż za bardzo ufna. Chodzę do 3 gimnazjum, jestem jedynaczką. Mam przyjaciółkę Kaśkę oraz Darię. Mam brązowe włosy, oraz niebieskie oczy. Do mojej klasy chodzi pewien chłopak. Ma na imię Dawid. W sumie to podobno bardzo mnie lubi, ale ja jestem w nim... zakochana. Ostatnio wprowadził się dwa domy dalej.