sobota, 13 października 2012

Rozdział 1

Piątek.
    Była 6:30, właśnie wstawałam do szkoły. Ktoś cały czas się do mnie dobijał, w końcu odebrałam. Okazało się, że to Kaśka z telefonu swojego taty.
- Zuza, chciałam ci przypomnieć, że dzisiejsze lekcje mamy odwołanie.
- O rany, zupełnie zapomniałam. - zaczęłam się śmiać.
- Wiedziałam, że zapomnisz, dlatego zadzwoniłam. No, ale skoro jest wolne, trzeba się wybrać na jakieś zakupy.
- W końcu znasz mnie nie od dziś. - uśmiechnęłam się pod nosem. - To co, o 12 w parku?
- Okej, to do zobaczenia.
- Papa.
Rozłączyłam się i szczęśliwa położyłam jeszcze spać.
     Obudziłam się, popatrzyłam na zegarek. Była już 11. Musiałam się pośpieszyć, aby zdążyć na 12 do parku. Poszłam do łazienki się odświeżyć. Ubrałam się i wymalowałam. Wyszłam z domu, a kiedy doszłam do parku Kaśka już na mnie czekała.
- Osz ty spóźnialska! Znowu muszę na ciebie czekać.
- Nie przesadzaj.
Moja przyjaciółka wstała z ławki i poszłyśmy w stronę galerii.
- Wiesz co Zuza...
- Co? - zaciekawiłam się.
- Słyszałam, że podobasz się temu Dawidowi.
- Naprawdę?! - uśmiechnęłam się.
- Naprawdę.
- O matko, nawet nie wiesz jak się cieszę!
Zaczęłyśmy się śmiać.
     Weszłyśmy do galerii. Idąc do pierwszego namierzonego celu spotkałyśmy Dawida z jego przyjacielem. Rozmawiałyśmy z nimi chwilę, a potem Dawid poprosił mnie, żebym poszła z nim jutro na imprezę. Oczywiście, zgodziłam się. Powiedział, że przyjdzie do mnie jeszcze dzisiaj pożyczyć zeszyt do matematyki. Oni musieli już iść, więc pożegnałyśmy się z nimi i poszłyśmy do Cropp'a.
***
     Wróciłam do domu obkupiona jak zwykle po wyjściach na zakupy z Kasią. Wydałyśmy mnóstwo pieniędzy, z czego niezbyt się cieszę. Ale za to jaka radocha z nowych ciuchów! Za godzinę miał przyjść Dawid. W tym czasie sprawdziłam co nowego na facebooku, odpowiedziałam na pytania na ask'u. Rozległ się dzwonek do drzwi. Odłożyłam laptopa na bok i poszłam otworzyć Dawidowi. Byłam pewna, że to on. Zeszłam na dół, otwarłam drzwi i rzeczywiście, moje przypuszczenia były zgodne z prawdą. Był to Dawid. Przywitaliśmy się i poszliśmy do mnie do pokoju. Usiedliśmy na łóżku. 
- Czyli chcesz zeszyt z majcy, tak?
- No w sumie to nie. To był tylko pretekst, żeby do ciebie przyjść. Chciałem ci coś powiedzieć... Ale nie... Nie mogę...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz